niedziela, 29 stycznia 2017

347.


Wszedzie zima...


Jako dziecko nienawidziłam puchowych kurtek. Czułam się w nich jak wielki bałwan. Pomimo upływu lat nadal się czuję w nich jak wielki, puchowy bałwan lecz zdecydowanie bardziej je lubię. Niestety jestem osobom której jest notorycznie zimno. Dawniej nie rozumiałam tego, że aby wyglądać modnie trzeba ubierać się stosownie do pogody ( przynajmniej w jakimś stopniu). Teraz kiedy patrzę na dziewczyny które w zimę chodzą bez rajstop w krótkich spodenkach lub spódniczkach jest mi najzwyczajniej w świecie ich żal. Tak po ludzku z całego serca żal... 


Historia puchowej kurtki jest dość ciekawa. Przedsiębiorca Rene Ramillon który zamieszkiwał niedaleko Grenoble we franguskich Alpach jest twórcą marki Moncler. Na początku produkował on akcesoria takie jak śpiwory i namioty. Zatem jak to się stało, że producent namiotów nagle zaczął produkować kurtki puchowe które zrobiły rewolucje w modzie? Ramillon nie był pionerem jeśli chodzi o tego typu kurtki. Jednak jego produkt różnił się od poprzednich wypchanych pierzem kurtek. Pierwsze puchówki wyprodukował z myślą o swoich pracownikach żeby podczas pracy w fabryce było im ciepło. Po jakimś czasie znany i ceniony alpinista Linoel Terry poprosił Rene Ramillona o stworzenie dla niego małej kolekcji do wspinaczki wysokogórskiej. W kolekcji oprócz kurek znajdowały się oczywiście śpiwory, rękawiczki oraz inne akcesoria niezbędne do zdobywania szczytów. Przejście firmy Moncler do sportu było bardzo szybkie i naturalne. Natomiast do codziennego użytku kurtki zaczęły wchodzić stopniowo w latach 50.




Okulary - H&M
Golf - Second Hand
Spodnie - ZARA
Buty - Timberland
Kurtka - Big Star

środa, 18 stycznia 2017

346.


 ''Futro nigdy nie ogrzeje w równym stopniu damy, co lisa za jego życia. A prawdziwy mężczyzna nigdy nie powinien zgodzić się pójść na polowanie. Powinien jeśli zajdzie taka potrzeba, nauczyć się posługiwać igłą oraz nitką i zacząć szyć. Nie okradajmy zwierząt i nie zabijajmy ich tylko dlatego, że one nie wiedzą, czym jest przestępstwo i możliwość zemsty. Zaprzestańmy tego choćby dlatego, że wiedzą czym jest ból'' 



Uwielbiam SZTUCZNE FUTRA! Mogłabym mieć w szafie ich tysiące i w każdym kolorze. Brzydzę się prawdziwymi futrami... Dosłownie brzydzę się. Wiem, że ten temat jest bardzo kontrowersyjny ale liczę na to, że chociaż garstka osób tutaj się ze mną zgodzi, że my nigdy nie będziemy tak dobrze wyglądać w prawdziwych futrach jak zwierzęta. Jakiś czas temu zaczęłam czytać na ten temat. Z roku na rok coraz więcej wielkich domów mody rezygnuje z futer i chwała im za to. 











Fot. Dagmara Marcinkowska

Torebka - Sabrina Pilewicz
Futro (sztuczne) - Second Hand 
Spodnie - ZARA
Buty - Butik w Koninie
Szminka - Golden Rose 

piątek, 6 stycznia 2017

344.


"Przyjaciół kochamy dla ich wad, bo lubimy, gdy ktoś też ma wady"


Czasami odnoszę wrażenie, że moi przyjaciele znają mnie lepiej niż ja sama. To oni wiedzą kiedy coś mi nie pasuję i kiedy potrzebuję rozmowy. To oni wiedzą kiedy do mnie lepiej nie podchodzić bez tabliczki czekolady i kiedy nie próbować powstrzymywać mnie od robienia głupich rzeczy. Najmniej ważną rzeczą dla mnie w przyjaźni są dobra materialne. Nigdy niczego nie oczekuję a oni i tak potrafią mnie zaskoczyć. Jestem osobą która co chwile mówi o czymś co jej się podoba lub co by koniecznie chciała mieć (zazwyczaj to są totalne bzdury lub rzeczy nierealne do posiadania jak egzotyczne zwierzęta). Wszyscy są już do tego przyzwyczajeni więc byłam przekonana, że nikt już mnie nie słucha kiedy co jakiś czas coś takiego mówię. Na moje 21 urodziny moi przyjaciele spełnili jedno z moich modowych marzeń czyli dostałam od nich torebkę Sabriny Pielewicz!


O torebce Sabriny marzyłam odkąd zobaczyłam słynny diament w jednym z czasopism. Model ''Asti'' nie tylko jest najbardziej rozpoznawalnym modelem torebek Sabriny ale jego ideologia w 100% do mnie pasuje. ''Asti'' została stworzona dla kobiet które cieszą się z każdej chwili w swoim życiu, czyli ''CELEBRUJĄ CODZIENNOŚĆ''. Lepiej trafić nie mogli, prawda? Każda torebka Sabriny Pilewicz nosi włoską nazwę ponieważ Włochy są dla niej jedną z największych inspiracji. Pomimo tego, że Sabrina urodziła się w Wiedniu a obecnie mieszka w Polsce to przez długi czas pracowała we Włoszech. Całą energię i piękno tego kraju stara się przenieść na torebki.  

Na pierwszy rzut oka torebka wydaje się bardzo mała. Chłopaki już się śmieją, że nie chcą mojej torebki na wakacjach i imprezach bo nic już im nie będę mogła przechowywać. Dla mnie to jest kwestia przyzwyczajenia i organizacji. Za pierwszym razem faktycznie wystraszyłam się, że nic mi się nie zmieści ale kiedy zdałam sobie sprawę co tak naprawdę jest mi potrzebne to nie miałam już tego problemu. Jak już miałabym się czepić jakiegoś szczegółu to może powiększyłabym ją dosłownie o 2 centymetry aby mój telefon wchodził w nią dużo szybciej.


Mam nadzieję, że jest to dopiero początek mojej modowej przygody z tymi małymi dziełami sztuki! Jeszcze raz dziękuje moim przyjaciołom za ten przepiękny prezent! Korzystając z okazji życzę Sabrinie jak najwięcej sukcesów, wspaniałych inspiracji i tak samo zadowolonych klientek jak ja! 









Torebka - Sabrina Pilewicz
Okulary -Cropp
Golf - Second Hand
Płaszcz - znaleziony w szafie Mamy
Spodnie - ZARA
Kolczyki - znalezione w szafie Mamy
Buty - Butik w Koninie