388.

388.


A w głowie Pani Polonistka.

Moją największą blokadą przed zaczęciem pisania jakiegoś tekstu, często jest myśl, co pomyśli Pani Polonistka? Pomimo tego, że od ukończenia liceum żadna z nich nie wystawia mi ocen, za to, jak formułuje zdania, to ich osoba często pokazuje się w mojej głowie. Tajemnicą nie jest to, że jestem dyslektyczką i język polski sprawia mi trochę problemów. Od najmłodszych lat pisanie wypracowań, krótkich notatek, a o zgrozo dyktand, było dla mnie czymś bardzo stresującym. Niestety, kiedy okazało się, dlaczego w tych dziedzinach mam pewne kłopoty, to nie każdy pedagog potrafił to zrozumieć. Pomimo marnych ocen z języka polskiego, to ja naprawdę lubiłam i nadal lubię pisać. Z pewnością jeszcze daleko mi do poprawnej i rozbudowanej polszczyzny, lecz coraz bliżej do otwartości w tekstach. 

Nie tylko dodatkowe lekcje z polskiego w szkole, ale również korepetycje nic mi nie dawały. Oceny nadal były mierne, a dysleksja tańczyła w mojej głowie momentami lepiej niż ja na parkiecie.  Więc co mi pomaga w pracowaniu nad tym? Najprostszy sposób: czytanie i pisanie. 

Od tylu lat mam świadomość tego, że moje teksty mogą przeczytać moje byłe nauczycielki tego przedmiotu. Nie ukrywam, że nadal mnie to krępuję. Chociaż, każdą z Pań bardzo lubiłam :) Więc drogie Panie, jeśli tutaj trafiłyście, to tym razem proszę o niewystawianie mi oceny do dziennika :) Ewentualnie, może być to mały plusik postawiony przy moim nazwisku, że jednak nadal staram się zaprzyjaźnić z językiem polskim. 




387.

387.


 Kiedy odpoczynek Netflix przeradza się w pasmo inspirujących rzeczy.

Chyba nie zliczę, ile razy słyszałam ''a Ty znowu siedzisz i Netflixa oglądasz?'', pomijając fakt, że wywołuje to u mnie niepotrzebne wyrzuty sumienia (lecz to temat na inny wpis), to teraz śmiało mogę powiedzieć, że jest to jedno ze źródeł moich inspiracji. Już spieszę z wyjaśnieniem, co dzięki tym serialom zyskałam i co stworzyłam: np. POWRÓT DO PISANIA BLOGA! Tak, tak, jestem jedną z tych dziewczyn, które bardzo utożsamiają się z aktualnie oglądanym tytułem na Netflixie 😉. Całe szczęście, że nie wszystko biorę zbyt dosłownie i nie planuję napadu na bank jak w La Casa De Papel, chociaż znajomość języka hiszpańskiego mogłaby być w tym przypadku bardzo pomocna. Tym razem postanowiłam wdrożyć bardziej legalne rzeczy w moje życie. Pisanie bloga, sprawdzanie co dzieje się w branży mody, dalsze realizowanie swoich projektów, które mają już kilka lat, zawdzięczam właśnie Netflixowi i serialowi The Bold Type - Dziewczyny nad wyraz. Scenariusz oparty na przyjaźni trzech dziewczyn, które wspólnie pracują w lifestylowym czasopiśmie dla kobiet. W serialu pokazywane są ich ścieżki kariery i problemy dnia codziennego. I w tym miejscu postawię kropkę, o czym jest ten serial, aby nikomu nie spoilerować, i powrócę do czerpania inspiracji z platformy N.

Ilość obejrzanych seriali jest u mnie zdecydowanie większa niż ilość obejrzanych filmów. Czasami jest tak, że oglądam kilka seriali jednocześnie i w zależności od humoru i potrzeb wybieram dany tytuł. W tej kwestii zupełnie się nie ograniczam. Zdarzają się z pozoru infantylne tytuły jak Riverdale a za chwilę coś o zupełnie innej tematyce jak na przykład Kalifat. Dzięki tym różnorodnością moja głowa ciągle pozostaje otwarta. Chłonę inspirację z mowy i gestów przedstawianych postaci, analizuję w głowie pewne zachowania i oczywiście patrzę na stylizację! Tym ostatnim niektóre seriale zdecydowanie bardziej sprzyjają i mówię tutaj o mojej ulubionej Gossip Girl. Ostatnio nie tylko to jest celem oglądania seriali, okazuje się, że zachowania dziewczyn z The Bold Type, przypomniały mi, co tak na prawdę lubię robić i z czego czerpałam radość. 

Był moment, w którym pisałam teksty, o tematyce narzuconej mi przez kogoś. Nic dziwnego, że szło mi to jak przysłowiowa krew z nosa i nie czułam satysfakcji, z tego co przelałam na papier. Uczucie robienia czegoś, czego się nie czuje, podłamywało mnie. Podłamało na dość długi czas bo prawie trzy lata. Po obejrzeniu pierwszego sezonu wyżej wspomnianego serialu zrozumiałam, że w pisaniu chodzi o to, aby czuło się temat i walczyło o niego, jak i o wszystkie swoje marzenia tak jak te dziewczyny. Oczywiście życie nie składa się z samych ''chcianych tematów'', lecz po takiej długiej przerwie bez lekkiego pióra, cieszę się, że natrafiłam na ten serial przy tym ''a Ty znowu siedzisz i Netflixa oglądasz?'' 😊


386.

386.






 Czy blogi przestały mieć jakiekolwiek znaczenie? 

Patrząc na tempo naszego życia i to, że każdy z nas chce być TU I TERAZ, to śmiem powiedzieć, że TAK BLOGI UMARŁY. Media społecznościowe, które dają nam możliwość podglądania najważniejszych wydarzeń politycznych, kulturowych, a przede wszystkim cudzego życia na bieżąco, w dzisiejszych dniach mają przewagę nad blogami. Forma długich i przemyślanych tekstów już mało kogo interesuję, bo przecież nie mamy na to czasu. Mówiąc za siebie, już coraz rzadziej zaglądam na platformy niegdyś ulubionych blogerek, a co gorsza niektóre z nich są nieaktywne (zresztą tak jak przez dłuższy czas In Concrete Jungle). Więc zatem co sprawiło, że znowu z chęcią szukam fajnych blogów i z utęsknieniem patrzę w przeszłość blogosfery? Może fakt, że znudziło mnie internetowe tempo. Stałam się leniwa i zaczęłam zadowalać się byle jakimi treściami tak jak większość odbiorców... Tempo, jakie narzuciły nam media społecznościowe, sprawiło, że szybka treść zaczęła być lepsza niż jakościowa treść. A chyba nie na tym to wszystko powinno polegać? Mówię sobie, że życie jest za krótkie, aby mieć brzydkie paznokcie i zniszczoną torebkę, dlatego to powiedzenie będę starać się przekładać na różne dziedziny życia. 

Zadziwiające jest też to, że przez ostatnie lata tyle czasopism drukowanych zamknęło swoje redakcje i przeniosło wszystko w online. Tym samym blogi z długimi tekstami umierają przez media społecznościowe. Więc jak to rozumieć? To zjawisko ciekawi mnie już od dawna.


Fot. Hubert Nowakowski @theliquor.studio


385.

385.

Dzień dobry, dobry wieczór, a może cześć? Jak się przywitać z kimś, z kim się nie widziało przez ponad trzy lata? Chyba nie ma dobrego początku i rozpoczęcia pisania znowu tutaj. Także bez zbędnych początków, chyba wróciłam. Dla siebie. Czasami sen z powiek spędza mi nagłe zniknięcie z In Concrete Jungle, które budowałam tyle lat... Tak jak, w każdej relacji potrzebuję czasami odrobinę odpoczynku, tak również w tej go zapragnęłam. Myślałam wielokrotnie o powrocie tutaj. Snułam różne scenariusze, jak to zrobię, lecz po co skoro ani razu się tutaj nie zalogowałam i nie napisałam nawet jednego słowa? Po co myśleć o czymś, co się nigdy nie wydarzy? No właśnie, też nie wiem. Dlatego najlepszym NOWYM POCZĄTKIEM dla mnie samej jest po prostu zaczęcie. To duży krok. Może się wydawać, że w tak krótkim tekście użyłam powtórzeń słowa: JA. I dobrze. Bo to przecież mój blog i moje miejsce, więc kto ma być tu ważniejszy niż JA. 

Także nazywam się Michalina Ryznar i witam na moim blogu! 

384.

384.


Masz kilka dni wolnego? Sewilla to miejsce idealne aby wykorzystać krótki urlop! Miałam okazje być w Andaluzji cztery dni w lutym. Oprócz długich spacerów i pięknych zabytków zapamiętałam jak łatwo można się zgubić w tym mieście... Sewilla oficjalnie pokonała moją oriętacje w terenie ;)  Dzięki temu miałam okazje być w kilku rodzinnyh butikach z butami lub znalazłam kilka sklepów z pięknymi walizkami. Całe szczęście pogoda była idealna do zwiedzania!  Postaram się Wam przybliży troszkę to miasto.


Plaza de Espana
Plac ten jest dziełem słynnego sewilijskiego architekta Anibala Gonzaleza. Półkolista budowa jest mieszaniną różnych stylów w sztuce; neogotyk, neorenesans i dwie boczne wieże wzorowane są na Girlandzie. Budowle otacza kanał wodny który jest otworzony i można wypożyczać łódki. Z poziomu wody bardzo dobrze widać szczegóły mostów. Oprócz Plaza de Espana warto przeznaczyć czas na zwiedzenie ogrodów. Wokół całej budowli możemy podziwiać mozaiki które są małą lekcją historii Hiszpanii. Znajdują się one u stóp Plau Hiszpańskiego i przedstawiają wszystkie 48 prowincji Hiszpanii. Fani Gwiezdnych Wojen będą zachwyceni ponieważ ten plac zamienił się na kilka dni w planete Naboo. Niestety ja fanką Gwiezdnych Wojen nie jetem i nawet nie wiem o co chodzi ;) .

Cena: wstęp wolny


Park Marii Luizy 
Sewilla jest dosyć zielonym miastem. Znajduje się tutaj kilka mniejszyh lub większych parków. Polecam Wam Park Marii Luizy. Znajduje się on obok Placu Hiszpańskiego więc jeden dzień śmiało można przeznaczyć na te dwie atracje. Co prawda byłam tam w lutym więc nie jest to najlepsza pora na podziwnianie zieleni lecz i tak to miejsce zrobilo na mnie wrażenie. Sporo roślinnych zaakamarków sprawia, że park pomimo swoich rozmiarów może stać się bardzo kameralnym i romantycznym miejscem. Kilka fajniejszych miejscówek np. altanka z widokiem na jeziorko i stado ptaków lub mini wodospad w centrum parku. Jedyne czym jestem rozczarowana to są fontanny. Były bardzo ubogie, małe i zniszczone. 

Cena: wstęp wolny


Torre de oro
Zlota Wieża do dzisiaj jest nazwą sporną. Jedni mówią, że pochodzi od złotych płyek które kiedyś ozdabialy ją a inni, że od cennego kruszcu. Wieża znajduje się w samym sercu Sewilla przy rzece Gwadalkiwir. Pomimo tego, że miałam widok z okna na te budowle to nie wchodziłam do niej. Znajduje się tam niewielkie Muzeum Morskie. Fajną atrakcją która znajduje się na dole wieży jest możliwość rejsu statkiem. Jest to niestety troszke większy koszt bo około 16euro.

Cena:
3 euro


Alcazar
Niestety tym punktem zwiedzania jestem bardzo rozczarowna. Pomijając fakt, że w kolejce do wejścia trzeba czekać około 40 minut (jest możliwość kupienia bilety online wcześniej). W wielu przewodnikach czytałam, że pojechać do Sewilla i nie zobaczyć Alcazar to tak jakby pojechać do Paryża i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Oczekiwałam pięknej roślinności i fontann ale niestety się zawodłam. Z calych ogrodów najbardziej spodobały mi się wolno żyjące pawie :) ! Oczywiście jak w całej Sewilla nie zabrakło tutaj drzew pomarańczy co dodawało dużego uroku temu miejscu. Sam park jest dużo ładniejszy Marii Luizy. Owszem jest kilka budynków które mozna zwiedzać.  Więc jeśli macie okazje zwiedzić coś innego w tym czasie to bez wyrzutów sumienia idźcie gdzieś indziej :) 

Cena: 12euro, do 16 roku życia wstęp wolny oraz emeryci



Metropol Parasol

Metropol Parasol to konstrukcja wysoka na 26m. Mieszkańcy Sewilla żartobliwie nazywają to ''grzybami''. Wjazd kosztuje 3euro więc cena jest przystępna. Nie należy wyrzucać biletu ponieważ po okazaniu go w barze mamy zniżkę 1euro na wszystkie produkty. Niby nie dużo lecz zawsze coś! :) Jeśli chodzi o widok to zdecydowanie wygrywa katedra. Natomiast warto przejechać się aby zobaczyć te konstrukcje bo szczerze mówiąc jest bardzo ciekawa. 

Cena: 3 euro




Katedra i Girlada
Jeden z najważniejszych punktów turystycznych oraz dla wszystkich katolików znajduje się w centrum Sewilla. Katedra imponuje swoimi gigantycznymi rozmiarami. Również wnętrze zachwyca. Ołtarz który przedstawia 44 sceny z życia Chrystusa i Marii jest ze złota i moim zdaniem to najpiękniejszy element tej katedry. Niestety łatwo się zgubić w środku. Warto wejść na Girlade któr nie tylko nie ma schodów ponieważ dawniej wjeżdżano na nią konno ale również jest fajnym punktem widokowym (wejście jest w cenie biletu). Jednak jeśli ktoś się delektuje punktami widokowymi to polecam mu wykupić wejście na dach. Niestety na Girladzie jest tyle ludzi, że nie da się w spokoju podziwiać miasta z góry. 

Cena: 8 euro


Dach Katedry
Zwiedzanie dachu odbywa się tylko pod okiem przewodnika. Nie pamiętam czy jest możliwość wykupienia wycieczki w innym języku niż hiszpański. Polecam dzień wcześniej zoriętować się w jakich godzinach odbywa się zwiedznie ponieważ jest ono tylko dwa razy dziennie. Czas trwania to ponad godzina. Zwiedza się nie tylko dach ale rónież zakamarki katedry. Pierwszy raz w życiu moglam zaglądać do takich miejsc o których nawet nie miałam pojęcia dlatego bardzo polecam! 

Cena: dopłata ok 6 euro do biletu wstępu do katdry



Jedzenie
Nie jestem fanką kuchni hiszpańskiej ponieważ dla mnie to oni jedzą samo mięso za którym również nie przepadam. Konkretnej restauracji nie mogę Wam polecić ale chce Was przekonać, że na śniadanie najlepsze są churros con chocolate które kupuje się w budce na ulicy. Na obiad paella zjedzona w małej knajpce w bocznej alecje. Na kolacje wybierzcie tapas czyli ich przystawki. 

383.

383.


Podczas pobytu w Sewilla nie mogłam ominąć punktów widokowych. Tym razem miasto oglądałam z dachu Katedry oraz z konstrukcji Metropol Parasol. Oprócz tego, że katedra jak najbardziej jest obowiązkowym punktem podczas zwiedzania to warto jednak wydać kilka euro więcej i wykupić zwiedzanie z przewodnikiem. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym wszystko zrobiła tak jak trzeba... Zwiedzanie dachu odbywa się dwa razy dziennie. Na miejsce zbiórki trzeba stawić się 15 minut wcześniej. Nikogo to nie zdziwi, że pierwszym problemem z jakim się spotkałam to było znalezienie miejsca w którym miał czekać na mnie przewodnik. Potem się zdziwiłam, że jest osoba która będzie nas oprowadzać ponieważ myślałam, że tylko ktoś z nami tam wejdzie i sami będziemy poruszać się po dachu. Jak dla mnie to była super opcja aby kolejny raz poćwiczyć język hiszpański. Kiedy już dotarłam na dach katedry oczywiście musiałam mieć kilka fajnych zdjęć, przez co odłączyłam się od wycieczki. Skutkiem było zgubienie się na szczycie katedry w Sewilla... Także bardzo polecam te wycieczkę i nie odchodzenie od grupy! :) 








 Metropol Parasol to konstrukcja wysoka na 26m. Mieszkańcy Sewilla żartobliwie nazywają to ''grzybami''. Wjazd kosztuje 3euro więc cena jest przystępna. Nie należy wyrzucać biletu ponieważ po okazaniu go w barze mamy zniżkę 1euro na wszystkie produkty. Niby nie dużo lecz zawsze coś! :) Jeśli chodzi o widok to zdecydowanie wygrywa katedra. Natomiast warto przejechać się aby zobaczyć te konstrukcje bo szczerze mówiąc jest bardzo ciekawa. 




Okulary - Ray Ban
Płaszcz - Ralph Lauren
Torebka - Paulina Schaedel 
Buty - Lemar


382.

382.

Sewilla to serce przepięknej Andaluzji. Hiszpania po raz kolejny mnie oczarowała! Uwielbiam tam wracać nie tylko w poszukiwaniu nowych inspiracji ale również aby szkolić mój język hiszpański. Legenda głosi, że miasto zostało założone przez Heraklesa z mitologii greckiej. Sewilla stała się jednym z najpotężniejszych miast w Europie po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Jeśli ktoś ma kilka dni wolnego to śmiało mogę polecić Sewille. Krótki bo tylko czterodniowy wyjazd starczył abym poznała to miasto. Niestety muszę przyznać, że nigdzie na świcie z taką łatwością się nie gubiłam. Moja orientacja w terenie (zawsze uważałam, że mam nienaganną) zawiodła po całości. Już pierwszego dnia wiedziałam, że bez mapy i GPSa w telefonie nie trafie z punktu A do punktu B bez zgubienia się.



Zwiedzanie warto zacząć od parku Marii Luizy. Znajduje się tam Plac Hiszpański (Plaza de Espana). Plac ten jest dziełem słynnego sewilijskiego architekta Anibala Gonzaleza. Półkolista budowa jest mieszaniną różnych stylów w sztuce; neogotyk, neorenesans i dwie boczne wieże wzorowane są na Girlandzie. Budowle otacza kanał wodny który jest otworzony i można wypożyczać łódki. Z poziomu wody bardzo dobrze widać szczegóły mostów. Oprócz Plaza de Espana warto przeznaczyć czas na zwiedzenie całych ogrodów. Niestety luty nie jest najpiękniejszą porą roku na podziwianie roślinności ale ku mojej uciesze palmy i drzewka pomarańczy prezentowały się wspaniale.








Okulary - Ray Ban
Płaszcz - Ralph Lauren
Buty - Lemar
381.

381.


Top of the Rock było trzecim punktem widokowym jakie odwiedziłam w Nowym Jorku. Kilkukrotnie podkreślałam już, jaką frajdę sprawia mi podziwianie miast z góry, więc musiałam zaliczyć również ten dach. Punkt widokowy znajduje się oczywiście w budynku Rockefeller Center który jest kojarzony między innymi przez wielką choinkę oraz lodowisko w okresie świątecznym. Budynek pochodzi z lat 30 XXw. i jest zaprojektowany w stylu art deco. Panoramę 360-stopni na Nowy Jork oferuje nam wcześniej wspomniany taras widokowy który znajduje się na 70 piętrze. Jakbym miała brać pod uwagę widok to Top of the Rock jest moim ulubionym punktem. Z tego miejsca widzimy piękny Central Park, Empire State Building, One World Trade Center, Time's Square i wiele innych równie ważnych miejsc w betonowej dżungli.


Bilety
Znalezienie kasy biletowej u mnie przypominało bardziej szukanie wyjścia w labiryncie niż chęć kupienia biletów. Nie jestem pewna czy jest tylko jedna kasa w której można kupować wjazd na taras widokowy ale ta której szukałam była w ''piwnicach''  Rockefeller Center. Cena biletu to ok 30$. Radzę wcześniej kupić wejściówki na taras widokowy, ponieważ w dzień w którym  zaplanowało się zwiedzanie może okazać się, że nie ma już wolnych biletów. Niestety ja musiałam dwa razy podchodzić do wjazdu bo nawet o 11:00 już były wszystkie wyprzedane.






Copyright © 2016 In Concrete Jungle , Blogger